Od 30 kwietnia serdecznie zapraszamy na nową wystawę czasową:

Gdzie bije serce pustyni? Symbolika i historia.

Czym jest pustynia? Postawienie takiego pytania w XXI wieku może wywoływać bardzo różne skojarzenia.Na wystawie odbędziemy podróż od czasów biblijnych, przez okres Ojców Pustyni, gdy ok. 1800 lat temu na pustyni zrodził się ruch monastyczny, aż do czasów nam współczesnych. Narrację współtworzyć będą dzieła sztuki w dużej mierze na co dzień nie prezentowane, więc wystawa jest również wyjątkową okazją do obejrzenia eksponatów zwykle ukrytych za klasztornymi murami.

WYSTAWA CZYNNA CODZIENNIE:

Od maja do końca września: 10.00–18.00

Od października do marca: 10.00–16.00

 

Kurator: dr hab. Michał Gronowski OSB

Koordynator: Marta Sztwiertnia

Współpraca, montaż filmu: Borys Kotowski OSB

Opracowanie graficzne: dr Katarzyna Bruzda-Lecyk

Konsultacje: dr Szymon Hiżycki OSB, Grzegorz Hawryłeczko OSB, ks. prof. Michał Janocha

 

Projekt jest współfinansowany ze środków Gminy Miejskiej Kraków

\CzarnyrUMK logologotyp k...

Rysunek1

 

 

Eksponaty na wystawę użyczyli:

Muzeum Górków w Szamotułach

Biblioteka Jagiellońska

Skarbiec Diecezji Tarnowskiej

Klasztor Dominikanów w Krakowie

Klasztor Paulinów na Skałce w Krakowie

Opactwo Cystersów w Szczyrzycu

 

O wystawie:

Historia pustyni zaczyna się paradoksalnie w ogrodzie rajskim, który Bóg zasadził i w którym też zamieszkali pierwsi ludzie – Adam i Ewa. Tę błogosławioną harmonię zburzył podszept węża. W konsekwencji Adam i Ewa utracili rajski ogród, a ziemia miała stać się dla nich przeklęta. Pustynia, którą odkrywamy na kolejnych kartach Biblii jest wielowymiarowa: miejsce wygnania, ucieczki, oczyszczenia, próby i kuszenia, walki z diabłem, a z drugiej strony, jako błogosławione miejsce wytchnienia i spotkania z samym Bogiem.

Końcem III w., człowiek o imieniu Antoni, który już przez sobie współczesnych uznany został za pierwszego mnicha, zdecydował się na radykalny krok: zamknął się w opuszczonej warowni na krańcu pustyni. Rozpoczął życie, które, przez praktykę modlitwy, wyrzeczenia, walki z pokusami złego ducha, miało doprowadzić go do odzyskania wewnętrznej jedności. Taki bowiem jest najgłębszy sens słowa ‘mnich’, które można przetłumaczyć jako ten, który jest jednym, czyli ten, kto jest wewnętrznie jednością. Mnich to zatem ten, który porzucił chaos tego świata, a dąży do wewnętrznej integracji i harmonii, najpierw sam ze sobą, a przez to z Bogiem i z ludźmi.

W Żywocie Antoniego dostrzec można również i jego nieustępliwego „towarzysza” – diabła, który nieustannie atakuje, straszy i mami mnichów przybierając przerażające kształty, przemieniając się w dzikie bestie lub drapieżne zwierzęta, albo w końcu ukazując przeróżne widzenia. Widzimy zatem lwy, węże, skorpiony czy generalnie drapieżniki, ale też i fantastyczne stwory – centaury, satyry, strzygi, inkuby, „włochate” oraz smoki. Podsuwane przed oczy lub wyobraźnię mnicha wizje mają go zwieść i doprowadzić do upadku poprzez oddanie się próżnym myślom, gniewowi, zazdrości, obżarstwu lub pijaństwu, popadnięciem w nieczystość lub smutek.

Ci, którzy szli śladami Antoniego, już nie tylko w Egipcie, lecz także w innych częściach świata, szybko odkryli i zrozumieli, że aby realizować ten ideał, nie trzeba wcale udawać się do Egiptu. „Egipt” bowiem można znaleźć wszędzie – zarówno w odludnych, dzikich okolicach, które określano mianem puszczy, jak również i w miastach, we własnym domu i ostatecznie w sercu. Zatem równie ważne, o ile nie ważniejsze, jest nie tylko samo miejsce, w którym się przebywa, lecz przede wszystkim stan ducha.

Kim są dzisiejsi mieszkańcy pustyni? Odpowiedź podsuwa papież bł. Paweł VI. Kiedy ogłaszał św. Benedykta głównym patronem Europy (w 1964 r.), postawił wówczas pytanie, co zrobić, aby móc odzyskać życie osobiste? Jak mówił papież: „Niegdyś, w odległych wiekach, człowiek biegł do milczenia klasztornego, aby siebie samego odnaleźć, lecz wtedy ta ucieczka była spowodowana upadkiem społeczeństwa, moralnym i kulturalnym załamaniem świata, który nie dawał duchowi możliwości życia uczciwego, rozwoju, wymiany myśli; potrzebne było schronienie, aby znaleźć bezpieczeństwo, spokój, naukę, modlitwę, pracę, przyjaźń, zaufanie.

Teraz nie brak współżycia społecznego popycha do tego samego schronienia, lecz jego przesyt. Podniecenie, zgiełk, gorączkowość, uzewnętrznienie, tłumy zagrażają duchowości człowieka; brak mu milczenia z jego naturalną mową duchową, brak mu porządku, modlitwy, pokoju, brak mu samego siebie. Aby na nowo mieć panowanie i duchową radość z siebie samego, odczuwa potrzebę zwrócić się znowu do benedyktyńskiego klasztoru”.

Choć od przemówienia papieskiego upłynęło już pół wieku, to nie bez zdumienia można odkryć, że kiedy w miejsce słowa „klasztor” podstawi się słowo „pustynia”, to myśl papieża staje się zadziwiająco aktualna. Pytanie zatem o dzisiejszą pustynię i jej mieszkańców trzeba osadzić w kontekście wskazanym przez Pawła VI: globalizacji świata, a jednocześnie pogłębiających się separatyzmów, wzrastającego tempa życia i jego kontrastów, jakby pewnego przerostu form społecznych i komunikacji, paradoksów „anonimowości/samotności w sieci”. Wyrazem tych paradoksów jest krzyż; dlatego też on staje w samym sercu pustyni, na styku i przecięciu jej wszystkich rozstajnych dróg.

Pustynia jest miejscem spotkania. Wciąż może być jednak taką przestrzenią, gdzie każdy ma szansę odkryć na nowo wartość spotkania: z własną przeszłością i swą twarzą, z drugim człowiekiem, a ostatecznie z samym Bogiem. U samych początków życia monastycznego jeden z wielkich mistrzów pustyni egipskiej powiedział: „Lepszy jest ten, kto żyje pośród tysiąca w miłości, niż żyjący samotnie z nienawiścią w miejscach ukrytych i jaskiniach”. Czyż nie jest to wyzwanie i dla naszych czasów?